Idzie nowe w Hiszpanii

Drukuj

Pomimo ponownego zwycięstwa Partii Ludowej (jeszcze) urzędującego premiera Mariano Rajoya w wyborach parlamentarnych, jest bardziej niż pewne, że w Hiszpanii zmieni się wiele. Wynik wyborczy ujawnił nowe twarze, zapowiada zmianę polityki gospodarczej a także może otworzyć nowy rozdział w historii Katalonii.

Rządząca partia zdobyła 28.7% głosów (123 miejsca), socjaliści 22% (90), Podemos 20.7% (69) a Ciudadanos 13.9% (40). Taki wynik w sposób dość oczywisty pokazuje dwie tendencje panujące wśród hiszpańskich wyborców, mianowicie wyraźny skręt w lewo (wszystkie z trzech „przegranych partii” reprezentują program lewicowy) a także upadek obecnego establishmentu (zarówno ludowcy jak i socjaliści stracili miejsca w parlamencie na rzecz debiutujących Podemos i Cuidadanos).

Okazuje się, że zwycięska partia premiera Rajoya może mieć duże problemy ze stworzeniem stabilnego rządu. Konserwatywna i centroprawicowa Partia Ludowa może nie sprostać z dostosowaniem swoich oczekiwań z zakusami swoich lewicowych kolegów, chociaż historia najnowsza zna przypadki, kiedy powstawały koalicje nieoczekiwane i egzotyczne (Syriza z Niezależnymi Grekami czy Prawo i Sprawiedliwość z Samoobroną). Niemniej, zakładając nawet potencjalny sukces utworzenia większościowego rządu przez Rajoya bynajmniej nie oznacza to dla niego koniec problemów. Utworzenie koalicji z lewicą będzie wymagało od ludowców zrzeczenia się wielu swoich wyborczych obietnic kojarzonych głównie z ideami prawicowymi i liberalnymi. Tak samo jak po 2011 roku, kiedy rząd między innymi podwyższył podatek VAT a także przyczynił się do wzrostu długu publicznego z 69% w 2011 do 98%  PKB cztery lata później, tak samo prawdopodobnie teraz musiałby złamać część obietnic, co w perspektywie następnych lat może okazać się samobójstwem dla Rajoya i jego partii. Podobny los mógłby spotkać zresztą socjalistów, których wyborcy poczuliby się oszukani przez zgodę na budżetowe cięcia i politykę zaciskania pasa, która jeszcze przez następnych parę lat będzie Hiszpanii bez wątpienia potrzebna. Na takim scenariuszu skorzystałyby z pewnością mniejsze partie (a może raczej młodsze), takie jak Podemos i Cuidadanos.

Niemniej jednak, według części ekspertów nadchodzące tygodnie mogą przynieść nieoczekiwany rezultat pozbawienia zdolności koalicyjnej partii Rajoya na korzyść sojuszu trzech pozostałych partii, zgromadzonych wokół socjalistów. Taki wariant, pomimo swojej względnej naturalności, może się okazać niezwykle niestabilnym i nieprzewidywalnym. Polityczni debiutanci mieliby wszakże większość wewnątrz koalicji i przy odrobinie zespołowego działania mogliby bez trudu ograniczyć potencjalnego premiera, szefa partii socjalistycznej, Pedro Sancheza. Bez względu na to, który scenariusz ułoży się podczas politycznego spektaklu najbliższych tygodni, z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że korzystać będą Podemos Pablo Iglesiasa oraz Cuidadanos Alberta Rivery.  Możemy mieć także pewność co do zmiany kursu polityki finansowej. Jeśli w rządzie zasiądą przedstawiciele ludowców, jest szansa na przynajmniej częściowe utrzymanie polityk cięć. Jeżeli natomiast rząd utworzy wyłącznie lewica, możemy się spodziewać polityki podobnej do tej, którą prezentuje Alexis Tsipras.

Kolejną, a może najważniejszą dla Hiszpanów kwestią jest sprawa Katalonii. Zarówno Katalończycy jak i Baskowie postawili w wyborach na separatystyczną Partię Republikańską, dając tym samym kolejny znak odnośnie swoich aspiracji. W przypadku wyłonienia lewicowego rządu, dużo łatwiej będzie Katalończykom zabiegać o niepodległość. Ustawa parlamentu Katalonii o niepodległości regionu została odrzucona przez Trybunał Konstytucyjny (separacja może odbyć się tylko za zgodą parlamentu Hiszpanii), jednak brak ludowców w rządzie może zachęcić Katalończyków do wzmożenia swoich starań. Katalonia jest najbardziej uprzemysłowionym regionem kraju, z 7,5 milionową populacją, a także wytwarza 20% hiszpańskiego PKB.